Ofiara AV Ubera – co się właściwie wydarzyło?

Niecałe 24h przed spotkaniem Civic Hub, poświęconemu autonomicznym pojazdom, w Arizonie miał miejsce pierwszy w historii wypadek, w którym zginął pieszy potrącony przez pojazd autonomiczny. Mając jedynie szczątkowe informacje na temat zdarzenia, nie mogliśmy odnieść się do niego „na gorąco” , ale teraz wiemy już odrobinę więcej i wypadałoby odnieść się do tego zdarzenia i wyjaśnić kontekst.

Miejscowa policja umieściła nagranie pokazujące moment wypadku jak i nagranie z kamery wewnętrznej obserwującej zachowanie kierowcy.

 

  • Kierowca nie zachowuje bez przerwy należytej uwagi, ale nawet gdyby osoba prowadząca pojazd non-stop patrzyła na drogę, piesza była widoczna maksymalnie 1.5-2s przed kolizją i do wypadku doszłoby i tak, choć może z innym skutkiem. Pokazuje to jednak jak niebezpieczne są te pośrednie poziomy autonomii lvl 2- lvl3, które usypiają naszą czujność. 
  • Gdyby nie było mowy o pojeździe autonomicznym, to bezsprzecznie mielibyśmy do czynienia z winą samej śmiertelnie potrąconej. Przechodziła w miejscu niedozwolonym (miejsce wypadku oznaczone podobno dodatkowymi znakami), w cieniu i jak można przypuszczać zapatrzona w telefon. Do ostatniej sekundy nie odwróciła głowy w kierunku nadjeżdżającego pojazdu.
  • Były to warunki, w których zarówno kamery jak i radar mogły sobie nie poradzić z taką sytuacją. Jak wiemy kamery nie najlepiej radzą sobie w ciemności a radar posiada zbyt małą rozdzielczość, aby na podstawie tylko tego odczytu zareagować w porę. W najlepszym wypadku mogły zwiększyć szanse wykrywając pieszą o 1s szybciej. Jednak LIDAR powinien zadziałać i otwartą kwestią pozostaje czy był włączony (z plotek wynika, że mógł być wyłączony), lub czemu nie zadziałał odpowiednio (tu nie tyle sam LIDAR co system autonomii, albo middlewear).
  •  Samochód poruszał się z prędkością wyższą niż dozwolona. Sytuacja w żaden sposób nie usprawiedliwiała jazdy ponad dozwoloną prędkość a trzeba pamiętać, że chociaż było to tylko 5 mil na godzinę, ponad dozwolone w tym miejscu 35mph, to oznacza to ponad 30% większą energię kinetyczną co ma bezpośrednie przełożenie na drogę hamowania i energię uderzenia pieszej.

Pytanie otwarte czy powinniśmy mieć wyższe oczekiwania wobec pojazdów autonomicznych niż wobec ludzi? Czy fakt, że człowiek w tej samej sytuacji byłby bez winy, oznacza, że AV, mający do dyspozycji dodatkowe dane ze wszystkich sensorów, nie powinien mieć wyżej postawionej poprzeczki? Wygląda na to, że mamy do czynienia z dość znacznym zaniedbaniem ze strony Ubera. Jednym z najważniejszych aspektów przyszłych pojazdów autonomicznych powinno być ich znacznie większe bezpieczeństwo zarówno dla pasażerów, jak i innych uczestników ruchu drogowego i pieszych. Ten przypadek pokazuje, że autonomiczny pojazd miał szansę, wykorzystując wszystkie swoje możliwości, uratować ludzkie życie. Jednak przez ludzkie zaniedbanie na poziomie implementacji i wykorzystania systemu, stało się inaczej a tragedia ta może potencjalnie opóźnić o lata pojawienie się samochodów autonomicznych na naszych drogach.

Uber jest firmą, której reputacja nie po raz pierwszy została nadszarpnięta. W tym przypadku pytań pojawia się wiele. Czemu nie zadziałał kluczowy sensor, czyli LIDAR, lub system autonomiczny zignorował te dane? . Czemu automatycznie nie jest wychwytywany brak atencji osoby prowadzącej pojazd? Czemu wreszcie pojazd może łamać przepisy i jechać z nadmierną prędkością? Każdy z tych elementów z osobna mógł uratować życie osobie potrąconej a zawiodły wszystkie trzy jednocześnie.